To jedno z najtrudniejszych pytań, jakie może zadać sobie kobieta żyjąca z osobą uzależnioną:
„Czy jeśli odejdę, to znaczy, że przestałam go kochać?”
Nie.
Możesz kogoś kochać i jednocześnie nie być w stanie dalej z nim żyć.
Możesz mieć dobre wspomnienia, wspólne lata, dzieci, plany i uczucia – a jednocześnie wiedzieć, że obecna sytuacja Cię niszczy.
Miłość nie oznacza obowiązku znoszenia wszystkiego.
Miłość nie leczy uzależnienia
Możesz być najbardziej kochającą partnerką.
Możesz wspierać, rozmawiać, prosić, płakać, tłumaczyć i dawać kolejne szanse.
Ale uzależnienia nie można wyleczyć za drugą osobę.
Jeżeli osoba uzależniona nie chce podjąć pracy nad sobą, Ty nie możesz wykonać jej pracy za nią.
I właśnie tutaj pojawia się ogromny ból.
Bo można kochać człowieka, którego zachowanie jednocześnie rani.
Można tęsknić za osobą, która jest obok.
Można pamiętać, jaki był kiedyś, i mieć nadzieję, że jeszcze taki będzie.
„A jeśli on się zmieni?”
To pytanie często zatrzymuje kobiety na wiele lat.
„Może tym razem naprawdę przestanie.”
„Może potrzebuje jeszcze jednej szansy.”
„Może terapia pomoże.”
Nadzieja sama w sobie nie jest czymś złym.
Ale warto odróżnić nadzieję od życia wyłącznie obietnicą przyszłej zmiany.
Nie buduj całego swojego życia na tym, kim ktoś może kiedyś zostać.
Spójrz również na to, jak wygląda Twoje życie dzisiaj.
Odebranie siebie nie jest karą
Jeżeli decydujesz się odejść, nie oznacza to, że chcesz ukarać osobę uzależnioną.
Możesz odejść dlatego, że potrzebujesz bezpieczeństwa.
Spokoju.
Szacunku.
Stabilności.
Zdrowia.
Możesz postawić granicę:
„Nie chcę żyć w domu, w którym jest alkohol i ciągły lęk.”
„Nie będę uczestniczyć w sytuacjach, które mnie niszczą.”
„Jeśli chcesz się leczyć, to Twoja decyzja. Ja również podejmuję decyzje dotyczące swojego życia.”
To nie brak miłości.
To odpowiedzialność za siebie.
A co z poczuciem winy?
Poczucie winy może pojawić się bardzo szybko.
„Może powinnam jeszcze zostać?”
„Może go zostawiam w najgorszym momencie?”
„Co jeśli przeze mnie stoczy się jeszcze bardziej?”
Pamiętaj jednak, że odpowiedzialność za uzależnienie nie należy do Ciebie.
Nie jesteś odpowiedzialna za to, czy druga osoba pije.
Nie jesteś odpowiedzialna za jej decyzje.
Nie jesteś odpowiedzialna za jej leczenie.
Możesz kochać.
Możesz wspierać.
Ale nie musisz poświęcać siebie.
Wybór siebie
Czasami największą zmianą nie jest decyzja o odejściu.
Czasami jest nią decyzja:
„Nie będę już tracić siebie.”
Możesz zacząć od małych kroków.
Poszukać wsparcia.
Porozmawiać ze specjalistą.
Powiedzieć komuś zaufanemu, jak naprawdę wygląda Twoje życie.
Zacząć stawiać granice.
Zastanowić się, czego potrzebujesz.
I powoli odzyskiwać poczucie, że Twoje życie również należy do Ciebie.
Bo można kochać drugiego człowieka i jednocześnie wybrać siebie.
Można życzyć mu zdrowia i jednocześnie chronić własne życie.
Można mieć nadzieję, że kiedyś się zmieni, ale nie czekać na tę zmianę kosztem własnego szczęścia.
Miłość nie powinna wymagać od Ciebie rezygnacji z samej siebie.
A wybór siebie nie oznacza, że kochasz mniej.
Czasami oznacza, że po raz pierwszy zaczynasz kochać również siebie.



